Dogadujemy się co do usuwania wad albo obciążamy Was karami umownymi za opóźnienie.

Dokumentację budowy wydamy Wam, jeżeli podpiszecie protokół odbioru bez zastrzeżeń.

Podpisujecie oświadczenie o rezygnacji z wynagrodzenia za roboty dodatkowe albo odstępujemy od umowy.

To zdania, które nie są obce stołom negocjacyjnym, przy których siadają skonfliktowane strony kontraktu budowlanego. Papeteria, na której spisywane są stanowiska zna je w bardziej zawoalowanej formie. Niezależenie od formy przekazania ich sens sprowadza się do tego samego – mam bat i nie zawaham się go użyć!

W takich przypadkach u strony, której kontrahent powołuje się na skorzystanie z negatywnych dla niej uprawnień, pojawia się uzasadniona obawa o konsekwencje finansowe. Obawa ta skutkuje często przystaniem na żądania drugiej strony. Chłodne spojrzenie na sytuację po pewnym czasie może prowadzić do wniosku, że ustalenia na które zgodziła się strona są dla niej niekorzystne. Pojawia się wtedy pytanie – czy godząc się na przyjęty sposób zakończenia spornej sytuacji można następnie zmienić swoje stanowisko? Praktyka sądowa pokazuje, że uczestnicy procesu budowalnego jako podstawy „odkręcenia” ustaleń stron chwytają się instytucji groźby. Czy jednak jest to skuteczna strategia przeciwko kontrahentowi, który naciskał na ustępstwa na swoją korzyść?


Kiedy groźba pozwala zmienić stanowisko?

Możliwość uchylenia się od oświadczenia woli złożonego pod wpływem bezprawnej groźby drugiej strony reguluje art. 87 k.c.

Kto złożył oświadczenie woli pod wpływem bezprawnej groźby drugiej strony lub osoby trzeciej, ten może uchylić się od skutków prawnych swego oświadczenia, jeżeli z okoliczności wynika, że mógł się obawiać, iż jemu samemu lub innej osobie grozi poważne niebezpieczeństwo osobiste lub majątkowe.

„Groźba” w rozumieniu przepisu to działanie celowe, skierowane na uzyskanie oświadczenia woli określonej treści (np. o rezygnacji z dochodzenia wynagrodzenia za roboty dodatkowe), złożonego wbrew woli przez zagrożonego.

Aby uchylić się od skutków oświadczenia złożonego pod wpływem groźby łącznie muszą wystąpić trzy przesłanki:

  1. bezprawność groźby – działanie grożącego jest sprzeczne z prawem lub polega na wykorzystaniu działania formalnie zgodnego z prawem do osiągnięcia celu, dla którego prawo to nie przysługuje,
  2. powaga groźby – groźba uzasadnia obawę przed poważnym niebezpieczeństwem, w tym majątkowym,
  3. normalny związek przyczynowy między groźbą a złożeniem oświadczenia woli określonej treści – oświadczenie jest składane jako rezultat groźby.

Ważne jest odróżnienie od groźby dwóch przypadków:

  1. obiektywnych trudności występujących w obrocie, z którymi strona powinna zawsze się liczyć prowadząc działalność gospodarczą,
  2. naturalnej dominacji jednej osoby nad drugą, wynikająca z jej pozycji gospodarczej.

W typowych sporach między uczestnikami procesu inwestycyjnego poważne niebezpieczeństwo, o którym mowa w art. 87 k.c. będzie ograniczone do sfery majątkowej. Strony, które będą chciały uchylić się od niekorzystnych dla siebie oświadczeń, ugód czy porozumień będą najczęściej wskazywały, że podpis na dokumencie złożyły obawiając się konsekwencji majątkowych (wysokich kar umownych, utraty płynności finansowej).

Brak bezprawności groźby = brak uchylenia skutków oświadczenia

Dla uchylenia się od skutków oświadczenia nie wystarczy, że udowodnienie, że kontrahent rzucił hasło w stylu „Jeżeli nie złożysz podpisu na porozumieniu godząc się na naprawę wszystkich wymienionych usterek jutro wyrzucam Cię z budowy i wysyłam wezwanie do zapłaty kar umownych.”. Strona, która chciałaby podważyć skuteczność takiego porozumienia musi wykazać opisaną wyżej bezprawność groźby. Praktyka pokazuje, że jest to największa bariera w uchyleniu się od skutków oświadczeń woli w procesach budowlanych.

Sąd Najwyższy wskazał, że zagrożenie rozwiązania umowy usprawiedliwione tym, że druga strona umowy nie wykonuje ciążących na niej obowiązków lub wykonuje je nienależycie, nie jest działaniem bezprawnym w rozumieniu art. 87 k.c., stanowi tylko zapowiedź możliwości wykonania uprawnienia kształtującego wynikającego z takiej umowy (I PK 253/03). W sprawach budowlanych praktykę sądową w zakresie tej oceny dobrze oddaje teza powtarzająca się w wyrokach kończących sprawy rozstrzygające groźbę jednej ze stron umowy.

Grożenie odmową odbioru robót, odmową zapłaty za roboty nieprawidłowo wykonane, czy grożenie karą umowną za opóźnioną realizację umowy lub odstąpieniem do umowy, jeśli jest to usprawiedliwione tym, że druga strona umowy nie wykonuje ciążących na niej obowiązków kontraktowych lub wykonuje je nienależycie, nie jest działaniem bezprawnym w rozumieniu przepisu art. 87 k.c.

Maksymalnie upraszczając – jeżeli strona dała podstawy do wyrzucenia jej z budowy czy obciążenia karami umownymi to kontrahent może postawić ją pod ścianą.

Tak sformułowana teza zdaje się uzasadniać wniosek, że skoro sądy nie widzą bezprawności w naciskach w przypadku, gdy umowa była niewłaściwe realizowana, to w przypadku, jeżeli stronie nie można zarzucić takiej niewłaściwości powinno się uznać naciski za bezprawne. Przekładając to na przykład z placu budowy:

  • podpisałem porozumienie przewidujące bezpłatne wykonanie prac dodatkowych jako warunek uznania umowy za rozliczoną,
  • zgodziłem się na porozumienie, ponieważ druga strona groziła mi odstąpieniem od umowy przez opóźnienie w pracach,
  • dokładna ocena okoliczności współpracy pokazała, że wyłączną przyczyną opóźnienia był brak udostępnienia frontu robót przez drugą stronę,
  • grożenie odstąpieniem nie było więc usprawiedliwione tym, że nienależycie wykonywałem obowiązki kontraktowe – druga strona zastosowała wobec mnie groźbę bezprawną.

Przyznam jednak, że mam wątpliwości czy w każdym przypadku takim jak powyższy przykład sąd uznałby bezprawność groźby. Kwestia jest zdecydowanie bardziej jednoznaczna w przypadku, gdy jedna ze stron umowy powołuje się na rzekome uprawnienia (np. odmowa odbioru robót) mając świadomość braku podstaw swojego działania i podejmując je wyłącznie dla uzyskania korzystnego dla siebie oświadczenia. Jednak z uwagi na trudności z udowodnieniem takiego stanu nie ma to większej doniosłości praktycznej.

Podsumowanie

Praktyka sądowa pokazuje, że trudne jest uchylenie się od oświadczenia z powołaniem się na instytucję groźby z art. 87 k.c. W czterech sprawach opisanych niżej jako przykłady sądy I i II instancji odmawiały uznania, że miała miejsce groźba pozwalająca na uchylenie się od skutków złożonego oświadczenia.

Jeżeli miałbym wskazać główny wniosek praktyczny płynący z tekstu byłby on taki – jeżeli druga strony umowa grozi Ci podjęciem negatywnych dla Ciebie kroków prawnych przed podpisaniem oświadczenia/porozumienia/ugody/aneksu itp. zastanów się dwa razy… a potem jeszcze jeden kontrolny raz. Szansa na odkręcenie efektu wywołanego tym, co znalazło się na papierze, z powołaniem się na groźby drugiej strony jest niewielka.

Jeżeli jesteś zdecydowany spróbować sił w sądzie powołując się na art. 87 k.c. upewnij się, że nie można zarzucić Ci niewykonania albo nienależytego wykonania umowy, które obiektywnie uzasadniałoby podjęcie przez drugą stronę niekorzystnych dla Ciebie kroków prawnych.


Jako praktyczne poparcie wywodów teoretycznych z tekstu, niżej przedstawiam przykłady wyroków sądów w sprawach, w których strona powoływała się na groźbę ze strony kontrahenta. Każdy z nich dotyczy innej konfiguracji uczestników procesu budowalnego, których sprawa znalazła się w sądzie.

Sprawa Podwykonawcy powołującego się na groźbę Generalnego Wykonawcy

Podwykonawca (PW) domagał się od generalnego wykonawcy (GW) zapłaty za roboty. Jednym z elementów linii obrony GW było wskazywanie, że po powstaniu sporu na placu budowy strony zawarły porozumienie ustalające wzajemne prawa i obowiązki, w tym warunki rozliczeń. GW wywodził, że wywiązał się z porozumienia, więc PW nie ma możliwości domagania się kwoty z pozwu.

PW twierdził, że uchylił się od skutków porozumienia, które w jego ocenie zostało zawarte pod wpływem groźby GW. Według PW groźbą tą było podnoszenie wstrzymania przez GW płatności wynagrodzenia. Brak płatności w ocenie PW powodował, że nie mógł się rozliczyć ze swoimi podwykonawcami. Zaczęli oni występować z roszczeniami o swoje wynagrodzenie. PW twierdził, że żeby zachować płynność finansową musiał przyjąć niekorzystne dla siebie porozumienie, żeby zapewnić sobie przynajmniej część wynagrodzenia na zapłaty swoim podwykonawcom.

GW odpowiadał, że wstrzymanie zapłat było uzasadnione z kilku przyczyn. PW nie spełniał przewidzianej umową procedury pozwalającej na wystawienie faktury i dokonanie płatności przez GW. GW kwestionował też rzeczywisty zakres wykonanych robót oraz ich jakość.

Sądy obu instancji badając sprawę uznały, że PW nie wykazał, by groźba GW co do odmowy zapłaty wynagrodzenia była celowym działaniem, aby zmusić PW do podpisania niekorzystnej dla niego ugody. PW nie udowodnił bowiem tego, jaki był rzeczywisty zakres i wartość wykonanych przez niego robót oraz tego, że GW nie miał podstaw do kwestionowania zakresu i jakości robót, za które domagał się zapłaty

(SA w Warszawie, VI ACa 1200/10)

Sprawa Generalnego Wykonawcy powołującego się na groźbę Podwykonawcy

PW wystąpił przeciwko GW o zapłatę części wynagrodzenia. GW bronił się wskazując m.in., że roboty były wykonane nieterminowo i w związku z tym przysługiwały mu kary umowne, które potrącił z wynagrodzeniem dochodzonym w sądzie. Według umowy prace powinny zostać zakończone do 25.09.2013 r., a PW pracował jeszcze na początku lutego 2014 r. Bezsporne między stronami było to, że zawarły aneks ustalający termin zakończenia prac na 24.01.2014 r. Jednak GW twierdził, że podpisał go jedynie dlatego, że PW uzależnił kontynuowanie prac od sporządzenia aneksu. GW wskazywał, że obawiał się wysokich kar umownych za nieterminowe wykonanie obiektu, przewidzianych w umowie łączącej ją z zamawiającym-inwestorem, działającym w ramach zamówień publicznych. Żeby zamknąć budowę w terminie GW zgodził się na przesunięcie terminu PW. Później złożył oświadczenie o uchyleniu się od skutków aneksu i naliczył kary umowne od terminu ustalonego pierwotnie w umowie.

Sądy rozpoznające sprawę nie zgodziły się, że GW miał taką możliwość. Przede wszystkim stwierdziły, że na budowie występowały niezależne od PW okoliczności, które uniemożliwiały mu prowadzenie prac. W związku z tym w pełni uzasadnione było domaganie się przez niego sporządzenia aneksu obejmującego aktualizację terminu zakończenia prac. Sądy podniosły też, że inwestor naliczył GW kary umowne, ale nie z powodu naruszenia terminu przez PW, więc niezależnie od terminowości prac PW i tak powstał obowiązek zapłaty kar umownych. Okoliczności sprawy nie przekonały też sądu, że groźba była realna tj., że PW realnie miał zamiar przestać kontynuować prace.

Ostatecznie sąd nie przyznał racji GW powołującemu się na groźbę jako podstawę uchylenia się od oświadczenia – aneksu o zmianie daty zakończenia prac.

(Sąd Apelacyjny w Krakowie, I ACa 1332/16)

Sprawa Inwestora powołującego się na groźbę Wykonawcy

Inwestor wystąpił przeciwko wykonawcy o zapłatę kary umownej za nieterminową realizację robót. Wykonawca wykazywał, że uchybienie wynikało z okoliczności leżących po stronie inwestora (niekompletność dokumentacji projektowej, zlecenie prac dodatkowych i zamiennych oraz warunki pogodowe). Wykonawca zgłosił gotowość do odbioru 29.10, ale inwestor wymagał odbioru bez usterek i protokół odbioru został spisany dopiero 03.12. W tej samej dacie inwestor złożył wykonawcy pisemne oświadczenia, w którym z momentem uzyskania prawomocnego pozwolenia na użytkowanie, zobowiązał się on do rezygnacji z kar umownych za nieterminowe wykonanie przedmiotu umowy.

W procesie inwestor podnosił, że złożył oświadczenie pod wpływem groźby wykonawcy. Miała ona polegać na uzależnieniu oddania mu dokumentacji związanej z budową niezbędnej do uzyskania stosownych odbiorów tego obiektu (np. dziennika budowy, projektu powykonawczego, atestów na materiały użyte do budowy, inwentaryzacji geodezyjnej i dokumentów gwarancyjnych) od rezygnacji przez inwestora z dochodzenia zapłaty należnych kar umownych.

Sądy obu instancji nie dopatrzyły się możliwości uchylenia się przez inwestora od rezygnacji z uzyskania kar umownych. Uznały, że wykonawca podjął tylko czynności obronne wywołane nie wywiązywaniem się przez inwestora z obowiązku odbioru pomimo istnienia podstaw do jego dokonania. Okoliczności prowadzące do nie dotrzymania umówionego terminu odbioru obiektu leżały po stronie inwestora, więc działanie wykonawcy nie mogły być uznane za groźbą bezprawną.

(Sąd Apelacyjny w Łodzi, I ACa 413/17)

Sprawa Wykonawcy powołującego się na groźbę Inwestora

Wykonawca dochodził zapłaty wynagrodzenia od inwestora publicznego (gminy). Przez cały okres wykonywania umowy dochodziło do naruszeń terminów poszczególnych etapów. Inwestor podważał możliwość dochodzenia zapłaty przez wykonawcę powołując się na porozumienie zawarte w toku wykonywania umowy, zgodnie z którym kwota dochodzona pozwem została potrącona z wynagrodzenia wykonawcy jako kara umowna za nieterminowe wykonanie robót.

Wykonawca powoływał się na groźbę przy zawieraniu porozumienia. Groźbę tę miało stanowić uzależnienie przez inwestora wypłaty całości umownego wynagrodzenia za wykonane roboty od podpisania porozumienia. Wykonawca twierdził, że o przyjęciu warunków porozumienia zadecydowało to, że znajdował się w złej sytuacji finansowej.

Sądy nie dopatrzyły się w działaniu inwestora bezprawnej groźby. Uznały, że odmowa zapłaty końcowej należności za wykonane roboty, w sytuacji kwestionowania terminowości wykonania umowy skutkującej naliczaniem kary umownej, nie jest działaniem bezprawnym. Groźba bezprawna obejmuje zagrożenie spowodowania niebezpieczeństwa osobistego lub majątkowego i musi być wywołana przez drugą stronę czynności prawnej lub przez osobę trzecią. Wykonawca twierdził, że przyczyną podpisania porozumienia był stan obawy wywołany jego złą sytuacją finansową. Stan ten nie został zatem wywołany groźbą ani przez Inwestora, ani przez osobę trzecią.

(Sąd Apelacyjny w Katowicach, I ACa 284/14)