W orzecznictwie sądowym nie ma jednomyślności co do tego, czy dziennik budowy jest dokumentem urzędowym. Z punktu widzenia uczestników procesu inwestycyjnego może budzić to zdziwienie w świetle art. 45 ust. 1 Prawa budowlanego. Przepis ten przewiduje, że:

Dziennik budowy stanowi urzędowy dokument przebiegu robót budowlanych oraz zdarzeń i okoliczności zachodzących w toku wykonywania robót i jest wydawany odpłatnie przez organ administracji architektoniczno-budowlanej.


Sądy apelacyjne "za", Sąd Najwyższy "przeciw"

Pogląd, że dziennik ma charakter urzędowy można spotkać w większej ilości orzeczeń. Wyroki potwierdzające to stanowisko wydawały sądy apelacyjne od Gdańska po Kraków. Tytułem przykładu:

  1. SA w Białymstoku, I ACa 373/15 - Dziennik budowy ma walor dokumentu urzędowego i dopóki jego treść nie zostanie podważona, należy ją uznać za wiążącą.
  2. SA w Gdańsku, V ACa 181/14 - Wypada tylko przypomnieć, że zgodnie z art. 45 ust. 1 ustawy Prawo budowlane dziennik budowy stanowi urzędowy dokument przebiegu robót budowlanych oraz zdarzeń i okoliczności zachodzących w toku wykonywania robót.
  3. SA w Warszawie, I ACa 1324/12 - Urzędowy charakter dokumentu stanowiącego dziennik budowy wynika z art. 45 ust. 1 ustawy z dnia 7 lipca 1994 r. Prawo budowlane oraz obejmuje wszystkie zawarte w nim zapisy dotyczące robót budowlanych oraz zadań i okoliczności zachodzących w toku ich wykonywania (…)

Pogląd przeciwny, mimo że rzadziej reprezentowany, znalazł uznanie Sądu Najwyższego. W największym uproszczeniu ocena SN sprowadza się do uznania, że dziennik nie ma charakteru dokumentu urzędowego, ponieważ:

  1. Urzędowy charakter dziennika budowy przejawia się tylko w tym, że właściwy organ wydaje inwestorowi odpowiednio przygotowany i sformalizowany wzorzec tego dokumentu, który jest wypełniany treścią w toku procesu budowlanego - SN, I CSK 107/14
  2. Nie są bowiem - mówiąc najogólniej - podmiotami prawa publicznego osoby uprawnione do dokonywania w tym dokumencie wpisów.- SN, I CSK 795/15

Za taką oceną dziennika opowiedział się też w najnowszym wyroku dotyczącym tej tematyki SA w Katowicach (I ACa 30/17).


Konsekwencje na wokandzie

Zagadnienie nie jest ważne tylko dla teoretyków prawa snujących dywagacje przy akompaniamencie odgłosów pykania fajką oraz kostek lodu uderzających o grube szkło szklanki wypełnionej dobrze wyleżakowaną szkocką. Decyduje o mocy dowodowej dziennika urzędowego, co ma bardzo istotne przełożenie na taktykę procesową sporów budowlanych.

Jeżeli dziennik uznać za dokument urzędowy to zgodnie z art. 244 k.p.c. będzie on korzystał z dwóch domniemań. W toku procesu trzeba będzie przyjąć, że jest on autentyczny (prawdziwy). Jednak co ważniejsze, wiążące będzie też domniemanie, że zgodne z prawdą jest to, co zostało w nim urzędowo zaświadczone. Nie wyłącza to wprawdzie prowadzenia dowodów przeciwnych, jednak stawia w trudnej sytuacji stronę, która chciałaby podważyć treść wpisu w dzienniku.

Jeżeli zgodzimy się, że dziennik nie ma charakteru urzędowego i jest tylko dokumentem prywatnym wtedy zgodnie z art. 245 k.p.c. stanowić będzie on tylko dowód tego, że osoba, która go podpisała, złożyła oświadczenie zawarte w dokumencie.

Przekładając tę różnicę na konkretny przykład:

W dzienniku znalazł się wpis kierownika budowy wskazujący, że roboty nie mogły być prowadzone przez 3 tygodnie, ponieważ prowadziłyby do zagrożenia zdrowia i życia ludzkiego.

Jeżeli dziennik traktujemy jako dokument urzędowy, w procesie sądowym trzeba by przyjąć, że rzeczywiście tak było.

Jeżeli dziennik miałby być dokumentem prywatny wpis kierownika byłby traktowany wyłącznie jako wyraz jego oceny sytuacji. Sąd nie byłby związany domniemaniem, że prace nie mogły być wykonywane. Wpis kierownika nie miałby większej wartości dowodowej niż np. pismo do generalnego wykonawcy podpisane przez inspektora nadzoru inwestorskiego, wskazujące że na budowie stosowane są niewłaściwie materiały.