Oświadczenia o braku zaległości na linii podwykonawca (PW) - generalny wykonawca (GW) są standardem większych inwestycji. Są formą zabezpieczenia inwestora przed podwójną zapłatą wynagrodzenia. Może do niej dojść, kiedy inwestor opłaci GW dany zakres robót, ale po pewnym czasie zjawi się u niego PW, który fizycznie wykonywał roboty informując, że nie dostał za nie ani grosza od GW. W takich przypadkach, jeżeli spełnione zostały warunki opisane w art. 6471 k.c. inwestor może ponosić solidarną odpowiedzialność z GW za zapłatę wynagrodzenia PW.

Tyle teorii.

W praktyce wezwanie do zapłaty od PW inwestor dostaje

  • w korzystnym scenariuszu - kiedy GW ma przejściowe problemy z wypłacalnością,
  • w niekorzystnym scenariuszu - kiedy problemy przestały być przejściowe i GW spogląda na inwestora zza postanowienia o ogłoszeniu upadłości.

W praktyce to inwestor płaci najczęściej całość kwoty, które nie uregulował GW.

W tym miejscu nasuwa się pytanie – co w sytuacji, kiedy PW nie ma czystego sumienia i podpisał oświadczenie o niezaleganiu pomimo tego, że GW mu nie zapłacił?

Może inaczej.

W tym miejscu nasunęłoby się takie pytanie, gdyby na rodzimych placach budowy dochodziło do sytuacji, w których GW zmierzając do bezpośredniego finansowania prowadzenia inwestycji ze środków inwestora wymagałby od PW oświadczeń o niezaleganiu, wskazując że bez tego inwestor nie zapłaci wynagrodzenia GW i na to samo może liczyć PW. Jednak na szczęście są to sytuacje tylko czysto hipotetyczne…


Kreatywne odbiory

Odmiennego zdania był inwestor sprawie rozpoznawanej przez Sąd Apelacyjny we Wrocławiu. W jego wyroku z 03.03.2015 r. (I ACa 1777/14) swój finał znalazł pozew o zapłatę PW przeciwko GW oraz inwestorowi. Ten drugi przypisywał GW i PW celowe działanie zmierzające do doprowadzenia do podwójnej zapłaty przez niego za wykonane roboty. Inwestor twierdził, że GW i PW świadomie manewrowali odbiorami i fakturowaniem prac PW, wykorzystując rozbieżności w umowach pomiędzy inwestorem i GW oraz GW i PW. Furtką do przypisywanych działań miał być brak wprowadzenia do kontraktu GW-PW tożsamych z kontraktem inwestor-GW postanowień co do odbiorów i rozliczeń, w tym nie zamieszczenie postanowienia zobowiązującego PW do comiesięcznego zgłaszania prac do przejściowych odbiorców i fakturowania.

Mechanizm, który zarzucał inwestor swoim kontrahentom staje się bardzo czytelny po zobrazowaniu go przykładem.

Rozliczenia na linii inwestor-GW koordynował inżynier kontraktu zaangażowany przez inwestora. Po wykończeniu danego kwartału na wniosek GW inżynier wystawiał przejściowe świadectwa płatności, do których załączał dokumenty obrazujące zakres rzeczowy i wartość wykonanych prac oraz oświadczenia o braku zaległości wobec podwykonawców. Te dokumenty były podstawą wystawienia faktur przez GW.

30 czerwca PW wystawia GW oświadczenie o niezaleganiu w płatnościach. Ten dokumenty jest przedstawiany inwestorowi jako jedna z podstaw faktury wystawionej przez GW.

15 lipca PW i GW sporządzają protokół odbioru, w oparciu o który tego samego dnia PW wystawia GW fakturę.

W rzeczywistości jednak prace objęte protokołem były wykonane już 30 czerwca. Opóźniając odbiór i fakturowanie PW może 30 czerwca złożyć zgodne z prawdą oświadczenie, że na ten dzień nie posiada wobec GW nieopłaconych faktur.

GW korzystając z oświadczenia PW uzyskuje zapłatę od inwestora. Nie płaci tej części wynagrodzenia PW. PW ma jednak otwartą drogę do dochodzenia faktury od inwestora.

Inwestor nie zdołał przekonać sądu do swoich racji. SA w uzasadnieniu wyroku podkreślił kilka elementów, które doprowadziły go do wniosku o zasadności pozwu.

  • oświadczenie PW o niezaleganiu przez GW z opłaceniem faktur na dzień jego wystawienia było zgodne z prawdą,
  • brak było dowodów wspólnego manipulowania przez PW i GW terminami zgłoszenia robót do odbioru, samych odbiorów, fakturowania i składania oświadczeń,
  • PW nie był związany w żaden sposób warunkami umowy inwestor-GW i nie obowiązywały go warunki rozliczeń określone w tej umowie.
  • umowa GW-PW, nie zawierająca zasad rozliczeń tożsamych jak inwestor-GW, została przedstawiona inwestorowi i przez niego zaakceptowana,
  • nawet gdyby przypisać PW celowe opóźnianie sporządzania protokołów i faktur w takim wypadku koniecznym byłoby wykazanie, że działał w zamiarze skłonienia inwestora do przedwczesnej płatności na rzecz GW, a nie w interesie własnym, np. dla uniknięcia przedwczesnej płatności VAT,
  • inwestor wprowadził zapisy chroniące go przed podwójną płatnością do umowy z GW, a kontrolę ich przestrzegania, w tym weryfikację rzetelności dokumentów, powierzył profesjonalnemu inżynierowi kontraktu
  • z ewentualnych manipulacji, których miał dopuścić się GW i które były przedmiotem prowadzonego przeciwko niemu śledztwa, nie można wyprowadzać zarzutu nadużycia ustawowego roszczenia przez PW pozostającego poza kontraktem inwestor-GW
  • przepis k.c. nie wykluczają podwójnej zapłaty przez inwestora


Czy kaucja jest zaległością GW?

Mniej kontrowersyjną, ale zdecydowanie częściej występującą na placach budowy sytuację badał wrocławski sąd w sprawie I ACa 1502/16, zakończonej wyrokiem z 22.12.2016 r.

PW wystąpił bezpośrednio do inwestora o zapłatę kwot zatrzymanych przez GW na zabezpieczenie należytego wykonania umowy, a później usuwania wad w okresie rękojmi/gwarancji. Inwestor bronił się wskazując, że PW regularnie składał oświadczenia o braku zaległości płatniczych ze strony GW. Według inwestora występowanie w takiej sytuacji wobec niego z żądaniem zapłaty przez PW i zmuszanie go do dwukrotnej zapłaty za te same prace narusza zasady współżycia społecznego.

Sądy obu instancji nie podzieliły tego zarzutu. Sąd Apelacyjny wyjaśnił, że PW w swoich oświadczeniach potwierdzał, że na dzień ich złożenia nie istnieją żadne kwoty "należne" mu od GW. W ocenie sądu oświadczenia były zgodne z prawdą. Kwoty zatrzymane jako zabezpieczenie na dzień oświadczeń nie były bowiem "należne". Ich wypłata miała nastąpić dopiero później - 70% po odbiorze końcowym, 30% po upływie rękojmi/gwarancji.

Ponieważ PW dochodził tylko kwot zatrzymanych jako zabezpieczenie, a nie "właściwego wynagrodzenia" składane oświadczenia o niezaleganiu z płatnościami przez GW nie przekreślały możliwości uzyskania zapłaty od inwestora.


Nikogo nie złapano za rękę, ale gdyby jednak…

W obu przypadkach podstawowym ustaleniem sądów, które pozwoliło na zasądzenie zapłaty od inwestora było to, że spisywane przez PW oświadczenia o niezaleganiu były zgodne z prawdą. Na dzień ich wystawienia rzeczywiście nie istniały nie pokryte przez GW, wymagalne należności.

Co jednak, gdyby w uzasadnieniu wyroku znalazło się zdanie "powód świadomie oświadczył o braku nieopłaconego wynagrodzenia przez GW pomimo, że na dzień złożenia tego oświadczenia istniały wymagalne, nieuregulowane należności"?

Pomijam w tym miejscu całkowicie wątki karne, które miał okazję przećwiczyć GW w pierwszej z opisanych spraw.

W obu sprawach inwestorzy podnosili, że dochodzenie od inwestora wynagrodzenia przez PW, który wcześniej niezgodnie z prawdą oświadczył, że wszystkie jego faktury zostały opłacone przez GW jest niezgodne z zasadami współżycia społecznego. Uważam, że jest to właściwa ocena. Trudno premiować przyznaniem zapłaty nieetycznego i nielojalnego zachowania strony, która świadoma konsekwencji swojego oświadczenia, mimo wszystko składa je, narażając inwestora na konieczność podwójnej zapłaty wynagrodzenia.

PW zapewne próbowałby się bronić wykazywaniem, że złożenie oświadczenia wynikało z omyłki co do stanu rozliczeń z GW, dokonane było w braku świadomości jego konsekwencji czy też że został przymuszony do tego przez GW grożącego mu brakiem zapłaty. Niezależnie od przyjętej linii argumentacji - piłka byłaby na polu PW i jej skuteczny return byłby z punktu widzenia taktyki procesowej dużym wyzwaniem.

Uważam, że hipotetyczny PW hipotetycznie rozważający złożenie nie pokrywającego się z prawdą hipotetycznego oświadczenia o niezaleganiu przez hipotetycznego GW, aby zapewnić sobie hipotetyczne wynagrodzenie ze środków hipotetycznego inwestora powinien zastanowić się kilka razy przed złożeniem podpisu na dokumencie. Jego skutki mogą okazać się bardzo niehipotetycznie dotkliwe.