Do takiego wniosku doszedł WSA w Poznaniu w wyroku z 19.12.2012 r. (IV SA/Po 1104/12). Zapadł on w sprawie, w której inwestor chciał uzyskać pozwolenie na budowę segmentu w zabudowie bliźniaczej, który miał powstać poprzez oparcie go o już istniejący segment sąsiadów. Wyrok poprzedziła długa batalia inwestora z sąsiadami, którzy skarżyli kolejne decyzje wydawane przez organy budowlane. Ich najważniejszym zarzutem było to, że projektowany segment nie stanowi zabudowy bliźniaczej – styka się z istniejącym segmentem wyłącznie w zakresie drobnego fragmentu ściany wspólnej, ma być od niego wyższy i dłuższy, a także ma inny rodzaj dachu (skośny, a nie płaski). Cała sprawa była jak walka bokserska o pas mistrzowski wagi ciężkiej trwająca 10 rund – w wyniku zaskarżania kolejnych decyzji w sprawie wydano łącznie 10 rozstrzygnięć.

W ostateczności inwestor mógł wybudować swój segment. WSA w Poznaniu stwierdził, że budynki w zabudowie bliźniaczej nie muszą być identyczne architektonicznie. Segment budynku w zabudowie bliźniaczej nie musi być lustrzanym odbiciem, lecz powinien zachowywać przynajmniej pewien stopień podobieństwa. Podobieństwo te dotyczy gabarytów każdego z segmentów tj. powierzchni zabudowy, kubatury, szerokości elewacji frontowej itp. Dom w zabudowie bliźniaczej może posiadać zróżnicowaną powierzchnię zabudowy segmentów i wysokość, jak długo są one zgodne z przepisami (w tym planem zagospodarowania przestrzennego lub decyzją o warunkach zabudowy).

Po dwóch latach postępowania inwestor mógł spojrzeć na sąsiadów wzrokiem wyrażającym „a nie mówiłem…”.