Od 1 czerwca 2017 r. obowiązuje zmieniona wersja art. 6471 k.c. regulującego solidarną odpowiedzialność inwestora za wynagrodzenie podwykonawców. Jednym z nowych rozwiązań jest wprowadzenie wymogu zgłaszania szczegółowego przedmiotu robót podwykonawców w formie pisemnej pod rygorem nieważności (art. 6471 § 4 k.c.). Sąd Rejonowy Szczecin-Centrum w Szczecinie rozpoznając sprawę o zapłatę wynagrodzenia przez inwestora zasądził dochodzoną kwotę, pomimo przyjęcia, że nie podwykonawca nie spełnił tego wymogu.


Przebieg współpracy

Podwykonawca (PW) zawarł z generalnym wykonawcą (GW) umowę, której przedmiotem było wykonanie tynków gipsowych w części mieszkań budynku wielorodzinnego. W imieniu GW umowę zawarł K. C. - osoba, która w tym czasie reprezentowała także inwestora. Roboty zostały wykonane przez PW, co potwierdził stosowny protokół. PW wystawił GW fakturę na umówione wynagrodzenie. Została ona przyjęta bez jakichkolwiek zastrzeżeń. Pomimo tego GW nie uregulował należności PW. Z uwagi na nieskuteczność kierowanych do GW wezwań do zapłaty PW zdecydował się wszcząć proces o zapłatę przeciwko inwestorowi.


Sąd – nie było zgłoszenia, będzie zapłata

W sprawie sądowej sporne nie było właściwe wykonanie prac przez PW oraz to, że przysługują mu należności wobec GW. Osią sporu było zgłoszenie udziału PW w inwestycji, a raczej jego brak. Inwestorowi nie złożono bowiem odrębnego, pisemnego zgłoszenia szczegółowego przedmiotu robót PW. Sąd oceniając sprawę doszedł jednak do wniosku, że mimo to biorąc pod uwagę cel przepisu art. 6471 k.c. – określonego przez sąd jako ochrona podwykonawców – powództwo PW zasługuje na uwzględnienie.

Sąd podkreślił rolę specyficznej sytuacji personalnej, która miała miejsce w sprawie. K.C. podpisując bowiem umowę podwykonawczą w imieniu GW, był w tym czasie także reprezentantem inwestora. Wyraźnie zaakcentować należy ocenę sądu, który uznał, że nie doszło do wymaganego przepisami pisemnego zgłoszenia PW. Uważam, że w przypadku, gdy na umowie podwykonawczej podpisała się osoba zasiadająca jednocześnie w zarządzie GW i inwestora zasadne jest przyjęcie, że umowa podwykonawcza wypełnia jednocześnie wymogi pisemnego zgłoszenia, o którym mowa w art. 6471 k.c. Tym samym według mnie PW został zgłoszony inwestorowi.

Sąd przyjmując brak zgłoszenia skupił się na argumentowaniu, że przesadnym formalizmem byłoby wymaganie, żeby PW po podpisaniu umowy podwykonawczej przez K.C., złożył dodatkowo K.C. odrębne oświadczenie pisemne o zgłoszeniu się jako uczestnik procesu budowlanego. Sąd uznał, że główne zamierzenie nowelizacji solidarnej odpowiedzialności polegało na tym, aby warunkiem odpowiedzialności inwestora uczynić bezsporne posiadanie przez niego wiedzy o zakresie powierzonych danemu podwykonawcy robót, przy jednoczesnym zdjęciu z niego obowiązków samodzielnego pozyskiwania przez niego informacji w tym zakresie. Wychodząc z tego założenia sąd uznał, że inwestor, mimo braku formalnego zawiadomienia go o zakresie robót powierzonych PW, w istocie miał pełną wiedzę o treści zawartej z PW umowy. Doprowadziło to sąd do wniosku o możliwości przypisania inwestorowi solidarnej odpowiedzialności i zasądzenia od niego zapłaty na rzecz PW.


Operacja się nie powiodła, ale pacjent przeżył

Pomimo tego, że nie podzielam oceny sądu co do kluczowej kwestii, którą oceniano w procesie tj. zgłoszenia PW inwestorowi, sądzę, że zasądzenie pieniędzy na rzecz PW było właściwym rozstrzygnięciem. Okoliczności sprawy pozwalają na przyjęcie, że dopełnione zostały wymogi formalne zgłoszenia ustanowione w art. 6471 k.c. Tym samym PW mógł zapukać do drzwi inwestora z uprzejmym „Dzień dobry, ja z nieuregulowaną fakturą”.

Dwa argumenty przytoczone przez sąd wydają mi się warte szerszego odniesienia. O ile bowiem w okolicznościach tej konkretnej sprawy mogą przemawiać za zasadnością rozstrzygnięcia, o tyle wykorzystywanie ich do podparcia stanowiska w innych sporach bez uwzględnienia kontekstu może prowadzić do wypaczenia stanowiska sądu.

Po pierwsze, nie należy sprowadzać roli art. 6471 k.c. do parasola ochronnego podwykonawców. W uzasadnieniu nowelizacji wskazywano też, że ma ona służyć poprawie bezpieczeństwa inwestorów. Ich portfel ma stawać się dostępny podwykonawcom, kiedy przedstawią oni twardy dowód na to, że inwestor został powiadomiony o ich zaangażowaniu w budowę.

Po drugie, nie należy szafować argumentem o unikaniu formalizmu. Obarczony nieważnością wymóg składania zgłoszeń podwykonawców na papierze jest rzeczywiście formalnym utrudnieniem. Jednak nie został wprowadzony bez powodu. Dobrano go jako środek przeciwdziałania wątpliwościom co do wiedzy inwestorów na temat udziału podwykonawców w inwestycji. Rozwiązanie tego problemu było jednym z podstawowych celów regulacji. Wysłanie papieru, mimo że nakładające dodatkowe wymogi staranności na PW, oceniam jako lepsze rozwiązanie niż kolejny przedstawiany na rozprawie pakiet zdjęć pracowników PW prowadzących na placu budowy roboty w kaskach z logo swojego pracodawcy.


Czy w ogóle należało zastosować nowe przepisy?

Na koniec chcę wskazać innym element rozstrzygnięcia zasługujący na podkreślenie - fakt, że sąd w ogóle zdecydował się na zastosowanie nowych przepisów. Umowa podwykonawcza została bowiem zawarta pod rządami nowych przepisów, jednak umowę o generalne wykonawstwo podpisano w czasie obowiązywania poprzedniej regulacji. W takich przypadkach pojawia się wątpliwość, które przepisy powinny być stosowane. Na ten tematy wypowiadał się już SN, kiedy do kodeksu cywilnego wprowadzono art. 6471 k.c. Stanął na stanowisku, że decydujące znaczenie ma data zawarcia umowy podwykonawczej. Osobiście zgadzam się z tym poglądem, jednak z kronikarskiej rzetelności zaznaczę, że w doktrynie prawniczej wskazuje się, że żeby stosować nową wersję przepisów zarówno umowa o generalne wykonawstwo, jak i podwykonawcza powinny zostać zawarte po dniu wejścia w życie nowelizacji.

Sąd nie odniósł się do kwestii intertemporalnych w uzasadnieniu wyroku, więc trudno jest zweryfikować czy było to przedmiotem jego analizy.

wyr. Sądu Rejonowego Szczecin-Centrum w Szczecinie z 18.12.2018 r., XI GC 2064/18