Najpierw brak zastrzeżeń, potem wezwanie do zapłaty kary

W omawianej sprawie, doszło do codziennej sytuacji z życia firmy budowlanej. Strony sporuzawarły dwie umowy obejmujące wybudowanie czterech domów jednorodzinnych w zabudowach bliźniaczych. Obie umowy zawierały obowiązkowy punkt o karach umownych.

Na etapie realizacji wykonawca napotkał kilka problemów - zarówno takich, które zależne były od inwestora jak i niezależnych od stron. Do pierwszej grupy zaliczyć można wydłużony proces decyzyjny przy zatwierdzaniu proponowanych rozwiązań technologicznych i materiałów, czy wprowadzanie zmian projektowych, już po realizacji danego etapu. Do czynników niezależnych od stron należała długo utrzymująca się zła pogoda, znacznie utrudniająca, czy wręcz uniemożliwiająca proces inwestycyjny. Ostatecznie, roboty zostały oddane znacznie po terminie – z około 9- i 7- miesięcznym opóźnieniem dla poszczególnych umów.

Po zakończeniu inwestycji strony sporządziły protokół, w którym zawarto adnotację o “braku uwag do terminu zakończenia prac. Jakie było zaskoczenie wykonawcy, gdy miesiąc później otrzymał pismo informujące o naliczeniu kar umownych za niezakończenie inwestycji w umówionych terminach. Inwestor miał prawo nałożyć je w dwóch sytuacjach: nieterminowego oddania etapu albo późniejszego niż planowano przystąpienia do realizacji.

Wykonawca, chcąc odzyskać swoje pieniądze zdecydował się na skierowanie sprawy do sądu. Sąd Apelacyjny przyznał mu rację co braku podstaw do obciążenia go karą umowną za nieterminowość robót.


Czy wina ma znaczenie?

Kluczowym stwierdzeniem w omawianym wyroku było dopuszczenie przez SA możliwości zwolnienia się przez wykonawcę od odpowiedzialności z tytułu kary umownej przez wykazanie braku winy. Zaznaczyć trzeba, że strony w umowie naliczenie kar przewidziały w przypadku opóźnienia, a nie zwłoki.Mogłoby to więc sugerować, że chciały nią objąć także sytuacje niezawinionej przez wykonawcę nieterminowości.

Sąd Apelacyjny rozpoznający sprawę zwrócił uwagę na brak podstaw do naliczenia kary za opóźnienie w rozpoczęciu robót. Inwestor nie zdołał wykazać, kiedy udostępnił plac budowy. Tym samym niemożliwe było stwierdzenie, do kiedy właściwie wykonawca miał zacząć roboty. Inwestor był zmuszony pogodzić się, że bałagan w papierach pozbawi go możliwości obciążenia wykonawcę karami.

W przypadku kary związanej z terminową realizacją poszczególnych etapów inwestycji najistotniejszą rolę w rozstrzygnięciu sądu odegrała treść protokołów odbiorów technicznych, w których inwestor zawarł zapis o „braku uwag do terminu zakończenia prac”. Takie sformułowanie sąd potraktował jako potwierdzenie przez inwestora braku odpowiedzialności wykonawcy za powstałe kilkumiesięczne opóźnienie. Przy świadomości inwestora o zakończeniu budowy znacznie po terminie nie mogło być ono uznane jedynie za potwierdzenie daty odbioru robót w danym dniu. Nie bez znaczenia pozostawał fakt długo utrzymującej się niekorzystnej pogody w czasie realizacji robót, zawilgoceń i zalań budynków.

Niefortunne dla inwestora umieszczenie w protokole odbioru stwierdzenia o „braku uwag do terminu zakończenia prac”, pokazuje jak ważną role odgrywa precyzyjne formułowanie swoich intencji, zarówno na etapie negocjowania kontraktu, jak i przy prowadzeniu dokumentacji. Tak jak zapis o „zwłoce” albo „opóźnieniu” może zmienić zakres odpowiedzialności wykonawcy, tak w tym przypadku zmieniła go treść dokumentacji odbiorowej. „Brak uwag” oznacza tyle, co brak zastrzeżeń, a w omawianej sytuacji doprowadził do uznania braku odpowiedzialności za nieterminowość.

Wszystkie te okoliczności przesądziły o braku winy wykonawcy w zaistniałym opóźnieniu. Sąd Apelacyjny w całości zwolnił go z obowiązku zapłaty naliczonych przez inwestora kar.


Jakie wnioski powinny z tej sprawy wyciągnąć firmy budowlane?

Sytuacja naliczania kar umownych w toku realizacji inwestycji jest czynnością tak powszechną jak poranny spacer po świeże pieczywo. Dlatego strony na etapie negocjacji często walczą o przeforsowanie korzystniejszych dla nich klauzul umownych. Dyskusje nad “opóźnieniem” i “zwłoką” zdają się nie mieć końca. Tak samo częste są później spory, co do tego komu i za co kary się należą.

Praktyka pokazuje, że wykonawcy nie są zawsze skazani na przyjęcie na barki kar umownych, a kara za opóźnienie nie jest zero-jedynkową receptą na jej naliczenia bez względu na przyczyny nieterminowości. Precyzja powinna towarzyszyć więc stronom kontraktu zarówno na placu budowy, podczas negocjowania kontraktu, jak i wypełniania dokumentacji.


wyr. SA w Białymstoku z 18.10.2018 r., I AGa 138/18